Mariusz Adamczyk:
"W piątek 30 stopni Celsjusza, a w niedzielę wymarzona temperatura na maraton. Poranek przywitał mnie 5 stopniami, wiatrem około 6 km/h oraz słońcem. Postawione założenie przed startem to ukończyć bieg poniżej 3 godzin, gdyż sezon wiosenny nie był poświęcony na przygotowanie się do tego dystansu. Wynik osiągnięty 2:57:01 (netto) jest z mojej perspektywy dużym osiągnięciem, gdy weźmie się pod uwagę wykonaną przeze mnie dotychczas pracę treningową. Niewątpliwie pogoda sprzyjała osiągnięciu przeze mnie dobrego wyniku. Trasę oceniam jako jedną z trudniejszych, jakie do tej pory przebyłem, mocno pofałdowana, podłoże to w znacznej części kostka brukowa, mnóstwo rozjazdów tramwajowych. Wynik w Pradze jest moim piątym czasem osiągniętym dotychczas w maratonie. Występ ten jest dobrym prognostykiem przed startem sezonu na tym dystansie, jakim jest wrześniowy Berilin Maraton."
Na tegorocznym "Rock'n'Roll Marathon Madrid" mieliśmy swojego przedstawiciela. Wśród dziesięciotysięcznego tłumu nasze, altomowe barwy prezentował Maciej Grzechowiak, który zajął 332 miejsce w klasyfikacji generalnej z wynikiem 03:00:59.
Cały maraton odbył siębez niespodzianki pod dyktando zawodników z Kenii. Pierwszy na mecie zameldowałsię Patrick Korir z wynikiem 02:12:07
Choć nasz wesoły pogodynek: Tomasz Zubilewicz w tym roku nie dotarł do Gniezna to korespondencyjnie zadbał abyśmy czuli się wyśmienicie. Mimo pochmurno-deszczowych dni kwietniowych, w dzień biegu pogoda sprawiła nam wszystkim bardzo miłą niespodziankę rozświetlając nową trasę promieniami słońca przy kilkunastu stopniach ciepła. Całość okraszona była delikatnym, chłodnym wiaterkiem, który miał za zadanie studzić biegaczy w trakcie zawodów. Lepiej już nie mozna było wycelować. Frekwencja dopisała i na mecie zameldowało się aż 768 uczestników.
Punktualnie o 17:00 padło hasło do startu i gnieźnieński Rynek oraz deptak zalała fala biegaczy. Nowa trasa składała się z dwóch pętli. Pierwsza z nich miała 4km, druga 6km. Do tego kilka dłuższych prostych, na których moznabyło obserwować czołówkę. A było na co patrzeć. Niesamowity pojedynek do ostatniego metra dziesięciokilometrowej trasy rozegrał się między Martinem Mukule (Kenia) a Laszlo Toth (Węgry). W efekcie tego szaleńczego wyścigu rekord nowej trasy zamknął się kiedy Kenijczyk przeciął linię mety w czasie 00:28:51!