The Great Scottish Run – 29.09-1.10.2017r.


Kilka miesięcy temu okazało się, iż na przełomie września i października polecę do Glasgow. Rzut oka na kalendarz biegów – w tym terminie zaplanowano wiele imprez biegowych, w tym półmaraton w Glasgow! Niby półmaraton, ale tylko na dystansie 13,1 mili, w dodatku po lewej stronie… Szybka decyzja i znalazłem się na liście startowej.



W 2-dniowej imprezie biegowej wzięło udział kilkadziesiąt tysięcy uczestników.
W sobotę, przy pięknej pogodzie odbyły się biegi dzieci, juniorówi juniorek oraz bieg rodzinny. Na niedzielę zaplanowano biegi na dystansie 10km i półmaraton. Niestety, w Szkocji jak to w Szkocji, dzień bez deszczu to ewenement. Wszystkie prognozy pogody zapowiadały na niedzielę opady deszczu, różniły się tylko co do jego natężenia i czasu trwania. Biorąc pod uwagę wysoką sprawdzalność szkockich prognoz sobotnie przedpołudnie spędziłem
na poszukiwania odzieży do biegania o odpowiednim stopniu wodoszczelności. Opłaciło się!
W niedzielę zaczęło padać rano i padało do końca biegu. Deszcz nie przeszkodził jednak kilkunastu tysiącom biegaczy (w tym co najmniej kilkunastu Polkom i Polakom) w osiągnięciu doskonałych rezultatów. Bieg na trudnej, pełnej podbiegów trasie (profilem przypominającej trochę Bieg Jagiełły w Pobiedziskach) wygrał Szkot Chris Thompson (srebrny medalista
w biegu na 10 tys. metrów na Mistrzostwach Europy w Barcelonie w 2010r.), który uzyskał czas 1:02.44 wyprzedzając o ok. pół minuty innego szkockiego biegacza, Calluma Hawkinsa.

Kiepska pogoda popsuła nieco wrażenia z tej świetnie zorganizowanej imprezy.
Nie dość, że woda chlupała w butach, to deszcz przegonił również kibiców. Biegnąc z nie wpełni wyleczoną kontuzją udało mi się uzyskać czas 1:45,02, co pozwoliło mi  uplasować się na 1789 pozycji. Pozostaje mieć nadzieję, iż za rok i pogoda i forma będą lepsze.

 

                                                                                       Marek Prech