Osiołkowi w żłoby dano W jeden owies, w drugi siano


"Osiołkowi w żłoby dano W jeden owies, w drugi siano." Pozwolę sobie sparafrazować wiersz Fredry i napiszę tak: Biegaczowi biegi dano, jeden w Tarnowie Podgórnym, drugi w Grodzisku Wielkopolskim. Obiecałem porównanie tych tegorocznych edycji, a "Ja człowiek rzetelny – u mnie słowo droższe pieniędzy." jak mówił Pawlak w "Samych swoich", więc będzie porównanie. Uprzedzam już na początku, mam sentyment do Grodziska, więc z obiektywizmem mogę być na bakier, ale spróbuję.



Zacznijmy od biura zawodów i odbioru pakietów - i tu i tu bez zastrzeżeń, szybko i sprawnie, może mały plusik dla Grodziska za możliwość wydrukowania karty w domu, więc było jeszcze szybciej.

 

Pakiet - oba biegi słyną z bogatych pakietów, ale reklamówka z Grodziska mało się nie rozerwała pod ciężarem zawartości. Może te grodziskie piwa, może izo, może kubek, a może plecak rowerowy? Ale rękawki z Tarnowa też się przydadzą :)

 

Godzina rozpoczęcia - wystartować o 9:00 a o 14:20 w czerwcu robi różnicę :)

W Tarnowie przez cały bieg "lampa", cienia na lekarstwo, a w słońcu grubo powyżej 30 stopni.

W Grodzisku niespodzianka, pochmurnie, rano popadało, parno, ale około 25 stopni. Jak nie w Grodzisku - pomyślałem. Ale tradycja zobowiązuje :) Minęło pół godziny od startu, chmury się rozwiały i słoneczko towarzyszyło nam do mety... Nie było tak gorąco jak tydzień wcześniej, ale swoje wypociłem :)

 

Kibice.

Nie potrafię ocenić gdzie spotkał nas większy aplauz, i tu i tu kibiców było mnóstwo, stali przez bite 2 godziny i dopingowali, nie było to takie kibicowanie jak spotyka się na dużych imprezach (kibic stoi, klapie niemrawo w łapki, mruczy pod nosem "brawo, brawo", ale widać że myślami jest gdzieś indziej), oni naprawdę wkładali w to i głos i duszę. 

Teraz mała prywata...

Biegnąc osiedlowymi uliczkami Grodziska zauważyłem przed jednym z domów starszą panią na wózku inwalidzkim w otoczeniu rodziny. Klaskała swoimi wychudzonymi rączętami ale widać było w jej oczach ogień. Cofnąłem się myślą o rok i przypomniałem sobie że rok temu też była. Na drugim kółku zatrzymałem się przy niej, życzyłem zdrowia i prosiłem żeby za rok też nam kibicowała. Starsza pani bardzo się ożywiła i też życzyła mi zdrowia. I nagle mnie oświeciło, zrozumiałem dlaczego biegam tak wolno... Żeby móc przeżywać takie chwile... Żeby za szybko nie przebiec obok nich... Żeby moje bieganie dawało radość nie tylko mnie...

 

Finisz

W Tarnowie Setka Stihla czyli pomiar ostatnich 100 metrów półmaratonu, w Grodzisku szpaler balonowych bram. Jedno i drugie daje niesamowitego kopa!

 

Jak dotąd biegi idą prawie łeb w łeb, teraz czas na ...

 

Po biegu. 

Tutaj przepaść!

Mówi się, że po biegu to każdy makaron smakuje, ale nie dotyczy to Biegu Lwa. Takiego świństwa jeszcze po biegu nie jadłem. Rozgotowany makaron z czymś, co było chyba rozrzedzonym koncentratem pomidorowym. Nie należę do właścicieli zbyt wrażliwego podniebienia, ale zjadłem tylko dlatego, że byłem niemiłosiernie głodny. Szczęśliwie po biegu były jeszcze jabłka i banany więc udało się oszukać żołądek. Oczywiście makaron jemy na stojąco bo nie ma żadnych ławek i stołów...

Za to w Grodzisku... Kiełbasa z grilla, pyry z gzikiem, pieczarki konserwowe, leczo, chleb ze smalcem, ogórek kiszony, placek z rabarbarem, kawa, herbata no i... PIWO ... Bez żadnych kwitków, ptaszków na numerze, skolka choczjesz, jak mówią sąsiedzi.

No i mnóstwo stołów biesiadnych, pod parasolami oczywiście, żeby zmęczonym biegaczom słonko kiełbaski nie podgrzewało :)

Ale zza parasoli wychylić trzeba się było, bo nad naszymi głowami ewolucje lotnicze wykonywała grupa "Żelazny" i miło było popatrzeć w oczy pilota, tak nisko latali :)

 

Tak było w tym roku.

Jak będzie w przyszłym? Jedźcie, zobaczcie.

Aha, do Tarnowa jedźcie bez słuchawek, bo organizator wprowadził zakaz biegu w słuchawkach. Ponieważ my biegamy w słuchawkach, nas w Tarnowie nie spotkacie :(

A w Grodzisku? Obiecałem starszej pani, a "Ja człowiek rzetelny – u mnie słowo droższe pieniędzy."

 

Z kronikarskiego obowiązku podaję że Altom w Grodzisku reprezentowali:

Joanna Basińska, Lech Salita i Leszek Wojtaszak.

Najlepszy okazał się Leszek, za nim Leszek, a na trzecim miejscu Altomowego podium stanęła Asia.

 

P.S. 

Leszek Salita ma tylko jedno zdjęcie bo miał koszulkę na numerze i algorytm wyszukujący numery nie mógł zajrzeć mu pod koszulkę :)

 

                                       Leszek Wojtaszak

 

Galeria