Do trzech razy sztuka czyli... dlaczego w Rogoźnie jest groźnie :)


W sobotę trzeci raz zawitałem w Rogoźnie na półmaratonie Przemysła II. Pakiet odbierałem po raz trzeci, ale biegłem po raz drugi. Dlaczego? Wszystko wyjaśni się w swoim czasie...



Rogoziński półmaraton w moim życiu jest wyjątkowy. 

Na pierwszy ledwie zdążyłem, miałem źle skalibrowaną nawigację i pół godziny przed biegiem wyjądowałem w środku lasu na nieuczęszczanej przecince. Ale zdążyłem...

Rok później zabrałem na niego Asię, chcąc jej pokazać w jak pięknych okolicznościach przyrody się odbywa... Dodam tylko że był to wyjątkowy dzień, przez roztargnienie zapisałem się na 2 biegi w tym samym terminie, wybrałem jednak Rogoźno (mam nadzieję że Wasyl mi wybaczy :) ) Zapisałem się na dwa , ale nie pobiegłem żadnego bo... nie zabrałem butów (to właśnie wtedy Asia poznała mnie z tej "niecenzuralnej" strony). Wysiedziałem się więc w aucie i wyczekałem, a Asia sama delektowała się pięknymi okolicznościami przyrody i... najpiękniejszym medalem w swej kolekcji (do dzisiaj mi wypomina: "a ty go nie masz...")

W ubiegłym roku nasze plany "koronowe" nie pozwoliły nam przyjechać do Rogoźna, więc w tym roku cieszyliśmy się że nareszcie pobiegniemy wspólnie.

Ale nie mogło przecież także w tym roku obyć się bez "ale..."

Dwa dni przed biegiem organizatorzy podali że wszystkie medale nie dotrą na czas, będzie ich tylko 400, resztę doślą do domów... 

Jakież było więc nasze zdziwienie, gdy przebiegając linię mety zobaczyliśmy rycerzy z medalami w rękach!!! Co się okazało? Medale były rozdawane do miejsca 315-tego, potem rozdawano jakieś hologramy, które trzeba było gdzieś zanieść, żeby przysłali medal do domu, a od miejsca 380 zaczęto znowu rozdawać medale :) My wbiegliśmy na miejscach 390 i 391 !!!

Ale dlaczego w ogóle piszę o tym półmaratonie? Bo jest piękny !!!

Jeśli nie patrzymy tylko pod nogi, jeśli trochę zwolnimy i zaczniemy się rozglądać, to zauważymy że 1/3 biegu odbywa się w pięknym bukowym lesie, że nie jest ważne złoto na mecie, że złoto jest wokół nas, w każdym liściu, w każdym promieniu słońca przedzierającym się przez drzewa, w oczach wspaniałych kibiców.

Trochę to zabrzmiało poetycko, ale w tym biegu naprawdę jest poezja... Jesienna poezja...

 

P.S. Ale dlaczego w Rogoźnie jest groźnie? Bo jeśli przyjedziesz tu raz, będziesz czekać na kolejny jesienny, buczynowy bieg, i następny, i następny... Ten bieg ma magię, ma to coś...

Galeria