"Powinno być dobrze" - wywiad z Andrzejem Krzyścinem na łamach portalu Gniezno.com.pl


andrzej_wywiad_ramzes.jpg


Rozmowa z Andrzejem Krzyscinem, maratończykiem, organizatorem Biegu Europejskiego i Biegu Lechitów.


Andrzej Krzyscin to ikona gnieźnieńskiego biegania. Zakończył karierę zawodowca, ale z bieganiem się nie pożegnał. Mozna powiedzieć, zę jest teraz nawet bardziej z nimi zwiażany. Wciąż startuje, ale takze organizuje imprezy biegowe. Za kilka dni znów stanie na starcie maratonu w Austin

Ramzes Temczuk: Skąd pomysł na ponowny start w Austin? Masz jakiś sentyment do tej imprezy?

Andrzej Krzyścin: Ogromy. To jedyny maraton, w którym tak często startowałem. Wygrałem trzy razy z rzędu - 2002, 2003 i 2004 rok. To ogromny sportowy sukces. W historii maratonów rzadko któremu zawodnikowi udaje się takiego czegoś dokonać.

Jak wyglądają przygotowania?

Coraz lepiej. Miałem bardzo długą przerwę. Cztery miesiące nie biegałem. Kiedyś  to na trening 10 km się nawet nie przebierałem. Teraz pięć kilometrów to było cierpienie. Biegam trzydziestki, trzydziestki piątki. Powinno być dobrze.

Dlaczego podjąłeś decyzję o zakończeniu kariery zawodowej?

Każdy zawodnik powinien wiedzieć, kiedy pożegnać się z karierą i zacząć w życiu robić coś innego. I dla mnie przyszedł taki moment. Jesienią 2004 roku startowałem po raz trzeci w Maratonie Poznańskim.  Wcześniej wyjechałam na przygotowania do Nowego Meksyku. Startowałem jako faworyt. Nie udało się. Niepowodzenie, jak to często w sporcie bywa. Przybiegłem dopiero dziewiąty. Dwa razy wcześniej wygrałem ten maraton. Odpocząłem, po maratonie potem znów wyjechałem do Nowego Meksyku, na początku 2005 roku. Przygotowywałem się do Austin. Przyjechałem na start, niemal jako gwiazda, a przybiegłem dopiero 13. Była fatalna pogoda, taka jakiej nie lubię, ciepło, duża wilgotność. I na gorąco, zaraz po biegu, w wywiadach powiedziałem, że to koniec kariery sportowej. Poza tym kariera zawodowca to praca, a praca charakteryzuje się tym, że trzeba zarobić na życie. Wtedy dwa razy wyjeżdżałem na przygotowania, wydałem prawie pięć tysięcy dolarów. I nie udało się.

Żałujesz że nie mogłeś powalczyć o medal olimpijski?

O medal byłoby bardzo ciężko powalczyć. Ale sam udział w Igrzyskach Olimpijskich byłby doskonałym ukoronowaniem długiej sportowej kariery. Raz spróbowałem. Bo raz eliminacje były dość przystępne, jak na polskie warunki. Przypominam że kiedyś Polski Związek Lekkiej Atletyki stawiał bardzo wyśrubowane normy maratończykom. I przez wiele lat maratończycy z Polski nie startowali w Igrzyskach. W 2004 roku była taka szansa. Pierwszych dwóch zawodników z czasami poniżej 2:14 mogło pojechać na Igrzyska. Eliminacje były na Mistrzostwach Polski w Dębnie. Jak to w sporcie, czasami nie wiadomo dlaczego coś pójdzie nie tak i tak też było tym razem. Nie udało się.

W Austin będziesz walczył o podium?

Myślę że nie. Ja mam jednak te najlepsze lata za sobą. Chciałbym powalczyć w swojej kategorii. Myślę, że powalczę w dosyć prestiżowej kategorii Masters. Liczę bardzo na to, że ją wygram. W Stanach jest duże zainteresowanie tą kategorią. Do tej pory udawało mi się wygrywać. W zeszłym roku zająłem bardzo dobre, siódme miejsce w kategorii Open. Liczę że w tym roku będzie podobnie, a w zależności od obsady może uda się także przesunąć o kilka miejsc do przodu.

Wróćmy do chwilę do Gniezna.  Jak wyglądają przygotowania do Biegu Europejskiego?

Obecnie na finalizowaniu rozmów ze sponsorami, składaniu wniosków do wszelkich instytucji, skompletowaniem dokumentów związanych z zabezpieczeniem trasy, uzyskaniem wszystkich pozwoleń. Z roku na rok jest coraz trudnej. Coraz trudnej rozmawia się ze sponsorami. Urząd Marszałkowski i Starostwo Powiatowe znacznie ograniczyło środki na organizację imprez. Pozostaje mieć nadzieję, że  Urząd Miejski będzie wspierał sport tak, jak do tej pory. Dobrze byłoby znaleźć jeszcze z dwóch sponsorów, dzięki którym uda się dopiąć budżet. Mam nadzieję, że uda się utrzymać co najmniej ubiegłoroczny poziom, to znaczy bardzo dobra obsada z Polski i co najmniej kilku obcokrajowców, w tym zawodników z Kenii.

Bieg Lechitów i Bieg Europejski cieszy się coraz większą frekwencją. To wynik dobrej organizacji czy dużej ostatnio popularności, jaką cieszy się bieganie?

Na pewno dlatego, że jest coraz większe zainteresowanie różnymi formami ruchu w tym bieganiem. Ale na pewno nie musimy się wstydzić organizacji, bo możemy powiedzieć,  że robimy to bardzo dobrym, profesjonalnym poziomie. Mamy wszystko czego zawodnicy oczekują. Zapewniamy sprawną weryfikacje w biurze zawodów, depozyt, ciepłą wodę, natryski po biegu, posiłek regeneracyjny w restauracji, gadżety, ciekawe medale, dobrej jakości koszulki. Do tego sprawna ceremonia dekoracji, dobre nagrody, duża ilość kategorii i fakt, że nagradzamy po sześciu zawodników w każdej kategorii. Co więcej, Bieg Europejski jest jednym z nielicznych biegów w Polsce, który jest organizowany w ścisłym centrum, dużo kibiców przychodzi i to także pozytywnie nakręca zawodników. Sama atmosfera jest super i dlatego ludzie chętnie tutaj wracają.

Jak wygląda sytuacja w klubie Altom ?

Cały czas się organizujemy. Coraz więcej zawodników zasila nasze szeregi. Mamy jeszcze na tyle w sobie energii, żeby te biegi kontynuować. Od czasu do czasu organizujemy spotkania, niekoniecznie związane z bieganiem. Teraz w piątek mamy na przykład klubowe mistrzostwa w bowlingu. Spotykamy się, co roku na podsumowaniu sezonu, to już jest tradycja. Mniejszymi grupami organizujemy wyjazdy na zawody. Planujemy i może w tym roku uda nam się zorganizować wspólny wyjazd poza granice Polski. Zawodnicy nasi docierają w różne zakątki kraju a nawet świata. Leszek Salita na przykład, ma najwięcej startów spośród wszystkich zawodników w Polsce. Startuje w biegach na całym świecie, często w bardzo egzotycznych imprezach. Klaudiusz Kozłowski - to zawodnik, który walczy o najwyższe miejsce, a więc jest taka nasza wizytówką. Pozostali zawodnicy walczą w swoich kategoriach Arleta Ludwiczak, zajęła ostatnio drugie miejsce w półmaratonie w Murowanej Goślinie, również Klaudiusz miał drugie miejsce w swojej kategorii wiekowej. Tak że widać nas, jesteśmy rozpoznawalni. Przez nasze starty, przez znajomości, które zawieramy sporo zawodników przyjeżdża w drodze rewanżu do nas.

Dziękuję zatem serdecznie za rozmowę i trzymam kciuki za występ w Austin.

Dziękuję również