"Konkurencja wymusza postęp": czyli Waldek Żurowski pod gradobiciem pytań Ramzesa Temczuka.


  

Z Waldemarem Żurowskim, prezesem spółki Altom, o rozwoju firmy, gospodarce i rodzinnym mieście rozmawia Ramzes Temczuk - redaktor naczelny portalu Gniezno.com.pl



Ramzes Temczuk:
Zacznijmy od początku. Firma Altom funkcjonuje już 18 lat. Jak zrodził się pomysł na taki właśnie biznes?

Waldemar Żurowski:
To już właściwie dwudziesty rok, od kiedy funkcjonuje firma Altom. Koncepcja handlu powstała w latach transformacji gospodarczej. Początkowo było to wyposażenie wnętrz. Po około roku przekształciło się w to, czym zajmujemy się obecnie, czyli sztućce, szkło, porcelana.

Ramzes Temczuk:
Czy początki były trudne? Trafił pan w dobry okres i się udało czy była to ciężka harówka?

Waldemar Żurowski:
Początek był i trudny i łatwy. Niewielu się wówczas znało na handlu. Wymyślaliśmy więc własne standardy, niekoniecznie zgodne z tym, co obowiązywało na świecie. Trzeba było się mocno i szybko szkolić. Łatwo było z kolei o tyle, że to był początek boomu gospodarczego i wszystko było potrzebne. Był więc znaczący popyt, natomiast jeśli chodzi o podaż, o produkcję, to musieliśmy wykazać dużo inicjatywy, szczególnie u polskich producentów. Polskie fabryki były nastawione proeksportowo i naszą rodzimą gospodarkę traktowały po macoszemu. Dziś się to zmieniło i dużo łatwiej jest rozmawiać i zlecać produkcję,

Ramzes Temczuk:
No właśnie - dziś. Jak to wygląda dziś? Wiadomo że światowa gospodarka przeszła kryzys. Altom jest i importerem i eksporterem. W tych wszystkich zawirowaniach światowej gospodarki Altom znajduje się w dość niekorzystnym położeniu.

Waldemar Żurowski:
Firma jest w dobrej kondycji. Nieustannie od dwudziestu lat, zwiększamy swój udział w rynku i budujemy nasz wizerunek i ofertę, która jest coraz bardziej profesjonalna. Oczywiście handel nigdy nie jest czymś skończonym i cały czas jest coś do zrobienia, a rynek jest bardzo wymagający. Dziś jest bardzo silna konkurencja, nie tylko wśród firm importowych i produkcyjnych, ale także walka o klienta ostatecznego. Podaż jest więc bardzo duża a do tego klienci oglądają każdą wydawaną złotówkę. Bardzo dobrze, że tak się dzieje, ponieważ to nas mobilizuje do lepszej pracy i zarządzania. Co do kryzysu, dla nas największym problemem są duże wahania kursów walut i ich niestabilność. To mocno wpływa na prawidłowe planowanie i stabilny rozwój firmy. Musimy permanentnie zwracać uwagę na to, co dzieje się na rynku i być bardzo ostrożnym. Czasami lepiej jest nie ryzykować. Dziś zauważamy pewne wstrzymanie popytu na towary. Klienci końcowi wykazują dużą ostrożność podczas podejmowania decyzji o zakupie. Wiele się mówi o kryzysie i o niestabilnej sytuacji. Wydarzenia, które miały miejsce w tym roku także mają wpływ na to, co dzieje się w rynku detalicznym.

Ramzes Temczuk:
Wspomniał pan o silnej konkurencji. Zmusza Was ona do ciężkiej pracy?

Waldemar Żurowski:
Faktycznie konkurencja jest duża. Nie ma dziś dziedziny, w której konkurencji nie ma, ale dla nas jest motywująca. Dobrze czuję się we współzawodnictwie, ponieważ to wymusza usprawnianie procesów działania, myślenie i postęp. My dziś mamy własne biura projektowe, zatrudniamy projektantów, stylistów i grafików. Obecnie większość kolekcji jest projektowanych przez nas, albo na nasze zlecenia, lub przynajmniej konsultowana z nami. Altom prowadzi dziś działalność w kilku segmentach - jest hurtownikiem, detalistą, sprzedaje do sieci, a także w Internecie. Który z tych segmentów jest najważniejszy i najbardziej przyszłościowy?

Jeśli chodzi o ofertę Altomu to takim najważniejszym naszym corebussines'em jest "wszystko na stół". Mam tu na myśli nakrycia stołowe; porcelana, szkło i sztućce - to jest nasza domena. To stanowi około  50% naszych obrotów niezależnie od kanałów dystrybucji.Kolejne 30% to gotowanie , czyli garnki i patelnie.  Pozostałe 20% to uzupełnienie oferty, a więc to, czego nasi klienci wymagają - komplementarność oferty w ich sklepach. Sprzedajemy w różnych segmentach - największym z nich jest zaopatrywanie sklepów branżowych - jest to obecnie około 2,5 tysiąca punktów w całym kraju. Gdyby spojrzeć na mapę Polski, to nie ma miejscowości bez produktów Altom. Mamy też kilka własnych sklepów po to, by badać opinie klientów na temat naszej oferty i produktów. Dla nas kluczowa jest wcześniejsza wiedza o tym jak jest oceniany produkt, zanim zdecydujemy się na jego masową produkcję. Poza tym Polska to duży, ponad 40 - milionowy kraj i są różne regiony i inne zwyczaje konsumentów. Klient z południa ma inne przyzwyczajenia niż klient z północnej czy centralnej Polski. Ten z zachodu ma inne potrzeby niż ten ze wschodu. My chcemy być skuteczni i  zaspokajać te potrzeby.

Oprócz własnych sklepów zrzeszamy także około 110 sklepów pod wspólnym szyldem AGDom. Są to sklepy, które podpisały z nami umowę o współpracy i ta sieć będzie sukcesywnie rozwijana. Wspomniał pan też o sprzedaży internetowej. Ona stanowi u nas w chwili obecnej niewielki przychód. Myślę jednak, że sprzedaż internetowa będzie się rozwijać, ale bardziej, jako promocja naszych produktów oraz uzupełnienie oferty.

Ramzes Temczuk:
Trudno było nawiązać współpracę z sieciami handlowymi?

Waldemar Żurowski:
Bardzo trudno. Sieci handlowe to nasz kolejny segment sprzedaży. Bardzo wymagający klient. Ta współpraca wymogła na nas zdecydowane poprawienie logistyki, czyli wszystkich informacji związanych z produktem, dostarczenia produktu na czas, na konkretną godzinę. Mamy dostawy awizowane, co 15 minut, więc proszę sobie wyobrazić, że ciężarówki, które wyjeżdżają z Gniezna mają być  na przykład o 3:30 albo o 3:50 w Szczecinie, bo inaczej nie zostaną rozładowane. To są kolejne doświadczenia, kolejna nauka. Poza tym sieci to sprzedaż masowego produktu  i to powoduje, że firma ma  duży potencjał w zamówieniach, co w przypadku zlecenia produkcji jest niezwykle istotne.

Ramzes Temczuk:
Jak pan ocenia klimat gospodarczy Gniezna? Czy sprzyja inwestorom, przedsiębiorcom?

Waldemar Żurowski:
To trudne pytanie. Jako mieszkaniec Gniezna staram się, kiedy tylko mogę, promować nasze miasto jako otwarte, przyjazne, warte odwiedzenia. Natomiast jeśli chodzi o nastawienie do biznesu w Gnieźnie, to muszę powiedzieć, że Altom działa szerzej, na terenie całego kraju i ze strony miasta nie odczuwam przeszkód, ale nie odczuwam także wspomożenia w prowadzeniu biznesu. Spotykam się kilkoma przedsiębiorcami i często wymieniamy się opiniami, lecz raczej na tematy prowadzenia biznesu. Pamiętam, że była kiedyś jakaś inicjatywa doradcza ze strony prezydenta miasta, ale to szybko upadło.

Ramzes Temczuk:
Istnieją przecież różne instytucje - GARG, stowarzyszenia przedsiębiorców, itp. Nie korzysta pan z ich pomocy i wsparcia?

Waldemar Żurowski:
Muszę powiedzieć, że teraz mniej. Być może nasi dyrektorzy działów wspomagają się czasem informacjami z tych instytucji. Wiem, że były spotkania organizowane przez GARG w sprawie dofinansowania środkami unijnymi.

Ramzes Temczuk:
Pan bardzo często podkreśla swój silny związek emocjonalny z Gnieznem. Jak pan postrzega swoje miasto dziś - rozwija się, pięknieje czy też może odwrotnie?

Waldemar Żurowski:
Na pewno nie można powiedzieć, że w Gnieźnie się nic nie dzieje, bo to byłoby krzywdzące. Z perspektywy czasu widać rozwój miasta, Jako mieszkaniec chciałbym jednak żeby było i więcej i szybciej. Osobiście uważam, że Gnieznu potrzebny jest dobry marketing, dobra promocja, a Gniezno, ze swoją historią i kulturą na pewno się obroni. Wydaje mi się, że nad promocją miasta trzeba popracować. Mam wrażenie, że do Gniezna w tej chwili przyjeżdża się po to, aby zobaczyć Katedrę i przejeść się ulicą Tumską do Rynku. A należałoby tych turystów jednak w Gnieźnie zatrzymać. Gniezno jest pięknym, atrakcyjnym miastem, a jego historia warta jest tego abyśmy o nim rozmawiali. Jestem przekonany, że przy odpowiedniej oprawie możemy tutaj ściągać turystów podobnie jak Kraków.

Druga sprawa to promocja gospodarcza - spotykam się opinią, że przy podejmowaniu decyzji o inwestycjach Gniezno w ogóle nie jest brane pod uwagę. Być może tak jest z powodu małej atrakcyjności terenów inwestycyjnych lub ich słabego przygotowania, a może z innych nieznanych mi względów. Uważam, że Gniezno zasługuje na większy, bardziej dynamiczny rozwój i jest to możliwe.

Należałoby także zwrócić uwagę na pozyskiwanie środków unijnych. Być może one są, ale nie widać ich na zewnątrz. Tymczasem podróżując po Polsce, rozmawiając z biznesmenami słyszę, że miasta uzyskują nawet wielosetmilionowe dotacje unijne.

Ramzes Temczuk:
Wspiera pan bieganie. Dlaczego akurat ten sport? Czy to jest jakiś osobisty sentyment czy gest uznania dla dokonań Andrzeja Krzyścina?

Waldemar Żurowski:
Wspieramy tak naprawdę wiele obszarów. Od małych przedszkoli po szkoły i ośrodki a także, uczestniczymy w licytacji WOŚP. Natomiast bieganie jest swoistą formą reklamy i dlatego bardziej angażujemy się w tą dziedzinę sportu. Działa też klub sportowy Altom, gdzie dziś trenuje kilkunastu naszych pracowników. Bieganie to przyjemność i raczej będziemy się starali utrzymywać i propagować ten sport.

Ramzes Temczuk:
Wobec tego, czego Panu i firmie życzyć?

Waldemar Żurowski:
Jeśli chodzi o firmę to stabilności przepisów i przewidywalności gospodarczej. Osobiście życzyłbym sobie więcej czasu.  Czas  to dobro którego nie można nabyć czy odbudować, a więc każda stracona minuta jest już nie do odzyskania.

Ramzes Temczuk:
A więc tego właśnie życzę i dziękuje za rozmowę.

Waldemar Żurowski:
Dziękuję również



Materiał udostępniony przez portal Gniezno.com.pl