"Bergol" w sercu eventu


Nasz klubowy ultrabiegacz i ultrafotograf jak zawsze rzucił się w środek miejskiego tsunami, którego falami byli biegacze startujący w XVI Biegu Europejskim. Nie dość, że przebiegł dystans to jeszcze przygotował niezłą galerię ze środka placu zmagań.



Dariusz Berg:

   To był mój 12-ty start w Biegu Europejskim. W temacie wyniku było bardzo daleko od mojego "personal best" bo czas na mecie to aż 1:12:46. W temacie satysfakcji natomiast wyszło całe 100%. O ile w zawodach ultra lubię momenty samotności, które potrafią mierzyć się w godzinach to podczas tej imprezy uwielbiam być w jej samym centrum. A tym środkiem eventu jest ulica i wszyscy uczestnicy. Od tych, którzy walczą o laur zwycięzcy zaczynając i na tych co delektują się czasem kończąc. Jak zawsze spotkałem mnóstwo znajomych, przybiłem masę piątek i dla odmiany nie wrzeszczałem lecz strzelałem do uczestników

   Co do samej imprezy to wypadła w tym roku rewelacyjnie. Mocno wywindowana poprzeczka organizacyjna ponownie zawędrowała poziom wyżej.
   Dopisali uczestnicy - padł rekord frekwencji (na mecie zameldowało się przeszło 1500 uczestników).
   Nie zawiodła elita - sportowe emocje trwały do samego końca. Wynik zwycięzcy poniżej bariery 30-tu minut tylko podkreślił, że są to szybkie zawody. Na najwyższym stopniu podium nie stanął tym razem obywatel Czarnego Lądu co bez wątpienia podnosi morale Europejczyków i pozwala odważniej konkurować z mocnymi Kenijczykami.
   Rewelacyjnie spisał się Tomasz Zubilewicz serwując tak słoneczną pogodę. Dzięki temu na trasie dopisali licznie zgromadzeni kibice dodając animuszu we wszystkich ważnych momentach.
   Wszystkie biegowe ekipy stanęły ponad wszelkimi podziałami i na to nasze miejskie, biegowe święto wszyscy stali się po prostu BIEGACZAMI.

 

Galeria z biegu autorstwa Darka dostępna TUTAJ