VIII Bieg Europejski pod Kenijsko-Ukraińskie dyktando...
2010-06-05 18:13:42
W piątek (03.06.2010r.) o godzinie 17-tej wystartował długo oczekiwany VIII Bieg Europejski. Aż do zamknięcia biura zawodów frekwencja uczestników była wielką niewiadomą. Ku wielkiemu zaskoczeniu okazało się, że na linii startu stanęło tego popołudnia ponad 700 zawodników. Tak jak w poprzednim roku tak i teraz karty wśród biegaczy rozdała pogoda. Wcześniejsza aura to ciągłe opady deszczu i duże zachmurzenie a w dniu startu nieoczekiwany obrót i mieliśmy nad sobą czyste niebo i pierwszy w tym roku 25-cio stopniowy upał połączony z dużą wilgotnością powietrza co niestety zmusiło kilkudziesięciu uczestników do szybszego zejścia z trasy biegu.
Wysokie nagrody pieniężne oraz prestiż biegu przyciągnęły sporą ilość dobrych zawodników i zawodniczek. Pierwszy na mecie pojawił się Kenijczyk - Kosegi Mathew Bowen (00:30:40). Wśród pań najszybszą okazała się zawodniczka z Ukrainy - Holovchenko Tetyana (00:34:47)
Start w tych trudnych warunkach to sprawdzian wielotygodniowych przygotowań fizycznych oraz odporności psychicznej na wysiłek, zmęczenie, przeciwników itd. Jeśli chodzi o nasz klub najbardziej interesowała nas rywalizacja Klaudiusza i Patryka. O ile "Koza" borykał się ostatnio z kontuzją, która kilka razy w tym sezonie zmusiała go do zejścia z trasy to "Siwy" po operacji kolana praktycznie z biegu na bieg rósł w siłę. Do samego końca zadawaliśmy sobie pytanie czy wygra młodość, czy doświadczenie. Już po pierwszej pętli powtał dystans między tymi zawodnikami, który utrzymał się aż do końca. Tym razem Klaudiusz lepiej zniósł unoszące się wokół gorące powietrze i zameldował się pierwszy na mecie niemniej jednak widać w Patryku ogromne zaangażowanie i wolę walki i jeśli nie zatrzyma go jakaś nieporządana kontuzja będziemy jeszcze cieszyć się z Jego zwycięstw.
Kolejny pułap naszych biegaczy stanowił prawdziwy pojedynek między Maciejem Grzechowiakiem, Mariuszem Adamczykiem oraz Tomaszem Szajdą. Tomek praktycznie rozgromił swoich klubowych kolegów dwa tygodnie wcześniej na półmaratonie w Kruszwicy i to On był faworytem tego starcia. Ostatnie mocne treningi i niedosyt po niezbyt udanych startach w maratonach dawał przewagę "Saidowi" z drugiej zaś strony Maciej i Mariusz chcieli za wszelką cenę dać "popalić" swojemu koledze. Po pierwszej pętli Tomek prowadził zdecydowanie biegnąc na wynik poniżej 35', niestety i Jemu nie wystarczyło "paliwa" w tych warunkach i zdecydował się na zejście z trasy zostawiając kolegów samych sobie. Pojedynek ten wygrał Maciej Grzechowiak wbiegając na metę jako trzeci gnieźnianin z czasem 00:37:21.
Ostatnie kilometry wyścigu to istny pościg naszego weterana Piotra Gruszczyńskiego za Mariuszem Adamczykiem. "Maniek" niestety nie dał rady zejść do wyniku 35' i praktycznie słabł z kilometra na kilometr wprost przeciwnie do Piotra, który przyzwyczajony do nieco dłuższych dystansów zachował siły na finisz. Niestety zabrakło kilku kilometrów i niecała minuta rozdzieliła tych zawodników. Wynik uzyskany przez "Gruchę" zmieścił się pod kreską magicznej wręcz wśród biegaczy czterdziestki dzięki czemu stanął na trzecim miejscu w kategorii Samorządowców.
Następna stawka miała być walką z "połamaniem" czterdziestu minut a sam pojedynek dotyczył głównie tasującej się ostatnio trójki: dwóch Adamów oraz Andrzeja. Niestety walka ta w finale okazała się porażką. Pogoda dodała swoje kilkadziesiąt sekund do uzyskanego wyniku i tak mocny w ostatnim czasie Andrzej Strzyżewski musiał zadowolić się wynikiem 00:41:14. Adam Miczyński, który z ostatnimi wynikami stawiany był jako faworyt tej rywalizacji praktycznie zamknął tą stawkę. I tak czterdziestka na atestowanej trasie pozostaje w dalszym ciągu do przełamania co daję motywację do dalszych zmagań.
Najbardziej obsadzona stawka to rzecz jasna zawodnicy biegający w obrębie 45 minut. Z trasy zszedł niestety Janusz Waluszyński, którego skutecznie zatrzymał atak bolesnej kolki praktycznie już po starcie. Stawkę tą poprowadził tym razem zdecydowanie Bartosz Słomowicz, którego gonił Sebastian Mastalerz. W końcu znalazł się ktoś, kto przegonił Arletę Ludwiczak, która przyzwyczaiła nas już do zwycięstw na tym pułapie. Niemniej jednak wynik uzyskany przez Arletę wystarczył aby stanęła po biegu na drugim miejscu podium w swojej kategorii wiekowej. Jako ciekawostkę można dodać, że Sebastian uzyskałby lepszy wynik gdyby nie szykowanie się do sfinalizowania zaskakującej niespodzianki. W trakcie biegu zmieniał klubową koszulkę na t-shirt z wydrukowanym tekstem proszącym dotychczasową, życiową partnerkę o rękę. Ewa, o której mowa, nie była wstanie odmówić w tak misternie przygotowanej sytuacji i zgodziła się zostać żoną Sebastina przy kilkuset świadkach.
Życzymy "naszej" parze zakochanych dużo szczęścia i jeszcze wielu równie zaskakujących chwil.
Dalszy ciąg biegu to praktycznie wbieganie zawodników jeden po drugim zwieńczające ten wysiłek i walkę z temperatrurą. Rajd ten zapoczątkowali Andrzej Lenz oraz Remik Czaczyk, którym udało się jeszcze przybiec przez upłynięciem 50 minut. Stawkę zamkął niewiele biegający ostatnimi czasy Rysiu Parzyński z wynikiem nieco ponad godzinę. W sumie na mecie zameldowało się dwudziestu startujących pod szyldem Klubu ALTOM.
Wyniki z podziałem na grupy:
Wyniki zawodników ALTOMu (netto):
016. Kozłowski Klaudiusz 00:33:42
019. Łukaszewski Patryk 00:34:22
042. Grzechowiak Maciej 00:37:21
054. Adamczyk Mariusz 00:38:21
068. Gruszczyński Piotr 00:39:13
(III miejsce w kat. Samorządowcy)
095. Strzyżewski Andrzej 00:41:14
101. Wiliński Adam 00:41:35
121. Miczyński Adam 00:42:40
152. Słomowicz Bartosz 00:43:57
165. Mastalerz Sebastian 00:44:24
167. Ludwiczak Arleta 00:44:39
(II miejsce w kat. K-40)
286. Lenz Andrzej 00:48:30
331. Czaczyk Remigiusz 00:49:31
340. Strzyżewski Jędrzej 00:49:58
346. Salita Lech 00:50:09
362. Łącki Wojciech 00:50:35
436. Januchowski Henryk 00:52:54
443. Kusy "Ryszard 00:53:21
549. Borowczyk Henryk 00:58:40
637. Parzyński Ryszard 01:10:02