Trasa krakowskiego maratonu tym razem nie była dla wszystkich łaskawa. Tomasz Szajda musiał niestety zejść z trasy na 22-gim kilometrze z p[owodu naciągniętego podudzia. Wielka szkoda bo do minięcia kreski półmaratony międzyczasy sugerowały wynik Tomka na poziomie życiówki. Niestety i tak bywa a decyzja o zejściu z trasy kiedy i tak trzeba przekuśtykać kilkanaście kilometrów do centrum przychodzi ciężko. Miejmy nadzieje, że ta niedyspozycja minie równie szybko jak się pojawiła.